Chwila
Miał już dość zadymionego baru. Czekał tu ponad pół godziny i nic. Nie przyszła. Pomyślał, że go olała i się nie zjawi. Był trochę rozczarowany, ale do ostatniej chwili nie tracił nadziei i nie zdjął ciemnych okularów – znaku rozpoznawczego.
Wychodząc, rozejrzał się jeszcze, czy u którejś z przechodzących dziewczyn nie da się wypatrzeć zielonej wstążki. Nie znalazł. Zawiedziony, ruszył do domu.
Po chwili usłyszał grzmot eksplozji. Błyskawicznie się odwrócił, wystarczył jeden rzut okiem i zamarł. Boże, przed chwilą wyszedł.
Praca domowa – opowiadanie do wiersza W. Szymborskiej “Terrorysta, on patrzy”.

komentarze