Kilka prac zachowanych z digArta. Konto tam usunęłam.
Coś. Nie wiem co to:

Garbaty aniołek:

Witraż:

I król:

Kilka prac zachowanych z digArta. Konto tam usunęłam.
Coś. Nie wiem co to:

Garbaty aniołek:

Witraż:

I król:

Prawdę mówiąc, jeden z moich ulubieńszych filmików.
Matura z matematyki. Czekaliśmy przed świetlicą w podstawówce, w galowych wdziankach, kiedy pani od biologii z gimnazjum wprowadziła nas do innej klasy. Posadzono mnie obok kolegi, który w pierwszej liceum nie zdał. Pisał podstawę, robiąc zadania z książki i pomagając sobie odpowiedziami z tyłu. Zajmował prawie całą ławkę, nie miałam miejsca na przybory i łokcie.
Jak zaczęliśmy pisać, niektórzy się przesiedli do innych ławek. Zapytałam nauczyciela fizyki z liceum, czy też mogę, bo mi niewygodnie, ale się nie zgodził. W złości napisałam na swoim arkuszu, że jest ch.em (nauczyciel). Kiedy przechodził i patrzył, to zasłoniłam napis ręką i pomyślałam, że nie ma prawa ani czytać, ani komentować mojej matury. Jednak przeczytał i bez słowa wziął gąbkę i zmazał co napisałam – teraz było kredą na ławce.
Jedno zadanie było dla wszystkich, a dwa następne się losowało. Czytałam to pierwsze, było ciekawe, jak zagadka. Ale w klasie był taki hałas, że nie mogłam się skupić. Poza maturzystami i nauczycielami były też inne osoby. Najpierw prosiłam o ciszę, a potem krzyczałam, bo nie mogłam robić zadań. Zobaczyłam, że została tylko 1/3 czasu, a ja nic nie napisałam, więc się rozpłakałam. Nikogo to nie ruszyło, więc sie wściekłam. Wstałam i zaczęłam krzyczeć, że nie mają prawa, że każdy powinien siedzieć w ławce sam, że w klasie nie powinno być innych osób, poza piszącymi i pilnującymi.
Przez drzwi, które pojawiły się w miejscu tablicy przeszłam do pokoju gościnnego w moim domu, gdzie było już ciemno i szukałam telefonu mamy, żeby do kogoś zadzwonić i przerwać egzamin. Pisalibyśmy go wtedy drugi raz, w czerwcu. Uświadomiłam sobie jednak, że nie znam niczyjego numeru, poza tym, mają pewnie wyłączone komórki. Wyjęłam więc i włączyłam własną, następnie zadzwoniłam na tą mamy. Telefon zadzwonił. Po chwili, nadal wściekła i ze łzami w oczach, szłam szybko na autobus.
Obudziłam się i poczułam ulgę, że to tylko sen był.

Bo lubię tą piosenkę.
Koniec stresów, wczoraj po trzeciej w nocy skończyłam pisać prezentację, wczoraj po ósmej rano zaprezentowałam prezentację i koniec.
Aach, wolność! Został mi co prawda jeszcze angielski ustny i matematyka, ale co to jest w porównaniu z piętnastoma minutami gadania bez nauczenia się. ^^
Po prezentacji, posiedziałam chwilę z ludźmi, którzy jeszcze jej nie mieli..buahahahaha!
.. a następnie, o dziesiątej poszłam do biblioteki w Synagodze, na KKF.
I tam spędziłam cztery godziny, grając w Catana, czyli w planszówkę.
Dobrze, że prezentacja przypadła w sobotę, bo mogłam na ten KKF iść, a nie wracać do domu i przyjeżdżać znów, po wyniki.
Pytania jakie zadała mi komisja:
1. Jako że wspomniałam o rodzajach smoków z Lema i opisałam smoki z “Straż! Straż!”, to kazały mi powiedzieć coś o tych rodzajach smoków.
2. Miałam porównać, powiedzieć nie, czym różnią się smoki, ale czym różni się nie wiem.. sposób ich ukazania kiedyś i współcześnie.
3. Nieraz w prezentacji mówiłam o “konwencjonalnym smoku”, więc miałam powiedzieć jak taki wygląda, a także powiedzieć skąd, od jakich zwierząt się ten wygląd wziął.

Ja i Ja. Wybierz sobie.

komentarze