Matura z matematyki. Czekaliśmy przed świetlicą w podstawówce, w galowych wdziankach, kiedy pani od biologii z gimnazjum wprowadziła nas do innej klasy. Posadzono mnie obok kolegi, który w pierwszej liceum nie zdał. Pisał podstawę, robiąc zadania z książki i pomagając sobie odpowiedziami z tyłu. Zajmował prawie całą ławkę, nie miałam miejsca na przybory i łokcie.
Jak zaczęliśmy pisać, niektórzy się przesiedli do innych ławek. Zapytałam nauczyciela fizyki z liceum, czy też mogę, bo mi niewygodnie, ale się nie zgodził. W złości napisałam na swoim arkuszu, że jest ch.em (nauczyciel). Kiedy przechodził i patrzył, to zasłoniłam napis ręką i pomyślałam, że nie ma prawa ani czytać, ani komentować mojej matury. Jednak przeczytał i bez słowa wziął gąbkę i zmazał co napisałam - teraz było kredą na ławce.
Jedno zadanie było dla wszystkich, a dwa następne się losowało. Czytałam to pierwsze, było ciekawe, jak zagadka. Ale w klasie był taki hałas, że nie mogłam się skupić. Poza maturzystami i nauczycielami były też inne osoby. Najpierw prosiłam o ciszę, a potem krzyczałam, bo nie mogłam robić zadań. Zobaczyłam, że została tylko 1/3 czasu, a ja nic nie napisałam, więc się rozpłakałam. Nikogo to nie ruszyło, więc sie wściekłam. Wstałam i zaczęłam krzyczeć, że nie mają prawa, że każdy powinien siedzieć w ławce sam, że w klasie nie powinno być innych osób, poza piszącymi i pilnującymi.
Przez drzwi, które pojawiły się w miejscu tablicy przeszłam do pokoju gościnnego w moim domu, gdzie było już ciemno i szukałam telefonu mamy, żeby do kogoś zadzwonić i przerwać egzamin. Pisalibyśmy go wtedy drugi raz, w czerwcu. Uświadomiłam sobie jednak, że nie znam niczyjego numeru, poza tym, mają pewnie wyłączone komórki. Wyjęłam więc i włączyłam własną, następnie zadzwoniłam na tą mamy. Telefon zadzwonił. Po chwili, nadal wściekła i ze łzami w oczach, szłam szybko na autobus.
Obudziłam się i poczułam ulgę, że to tylko sen był.
0 Odpowiedzi do “koszmar maturalny”
Napisz odpowiedź