09
lip
08

gożkie żale

Kilka godzin temu miałam myśl, co tu napiszę, ale, że przyszła siostra, musiałam to odłożyć. Teraz oczywiście nie pamiętam wszystkiego. Trudno. Czytałam nowego (105) ActionMaga i przyszło mi do głowy, że tak, że pisać też nie umiem. Zresztą nieraz przychodziło mi to do głowy podczas pisania bloga. Czytam, czytam i spodobał mi się ten AM – nie musiałam bardzo wysilać mózgu, żeby zrozumieć teksty. Nie mam łatwości słowa. Umiem opowiedzieć wydarzenie, ale nie  umiem wyrazić własnej opinii. Nie umiem pisać porządnie, tylko jak najprościej. Tak jak z angielskim – “warto w to, co mówimy wpleść jakieś wypasione słowo, które podnosi poziom wypowiedzi”. Nie znam słów, żeby dobrze pisać. I mam kompleksy z tego powodu. :>

Z innych powodów zresztą też. Nie umiem grać na niczym, tylko kilka melodyjek z podstawówki na flecie. Nie umiem śpiewać, ani w szachy, karty grać po mistrzowsku, ni w warcaby choćby. W karty w ogóle mało umiem. Ani wiedzy wielkiej nie mam, za to obwód owszem – niestety. Zawsze myślałam, żem inteligentna, ale gdzie potwierdzenie? Nie ma, więc..? Po co mi inteligencja i poczucie humoru (które też domniemywam – mam), skoro się siedzi i niemówi? ;P

Z tym się wiąże, albo to się wiąże ze strachem pewnym przed ludźmi. Jeszcze-nie-teść nie wierzy, że mówię, że jest fajny.. hym. W sumie, że się go boję, też przyznałam. To taki przykład, innych również lubię i jednocześnie boję się odezwać. Teść zabawny jest (i na dłuższą metę pewnie męczący, ale nie znam go z dłuższej mety :P ), a ja jak buc stoję/siedzę i nie wiem, czy się śmiać – co mi tak w stresie łatwo nie przychodzi (tzn. w nowym towarzystwie), czy prostować – “to róże, nie maki” – a prostowanie ironii jest głupie i niefajne. Niech ktoś mi da impuls do przełamania. Tylko jasny gwint, ile tych impulsów?! Bo każde nowe towarzystwo musiałoby mi jakiś dać (życie byłoby ciekawe.. ;) ).

Boję się, że nie znajdę jakichś bliższych znajomków na studiach. W liceum miałam pecha – pierwsza koleżanka przeniosła się do innej klasy, druga – do innej szkoły. A później wszyscy już byli zakolegowani, a ja zostałam na lodzie. K*a. :/

Andrzej przyznał, że byliśmy – ja i on – autsajderami w tej naszej klasie. I przeprosił mnie, że jak był pijany na wycieczce, to krzyczał, że go kocham. xP W końcu się doczekałam. ^^ I dowiedziałam się, że na tej samej wycieczce krzyczał na Martę i Karolinę, czemu się ze mną nie kolegują. To miłe z jego strony. :) Andrzej swój chłop.

W ten sposób nie wynoszę z liceum żadnej znajomości, którą warto utrzymać, poza tą jedną.

Dodatkowo, wkurzającym jest, że jak ludzie mówili, to do kogoś, kto stał obok. Kto się zwracał do mnie, no kto? Nie no, ja rozumiem – jego/ją się lepiej lubi i zna. Przypomnę, jak się pochwaliłam znajomością z człowiekiem z woj. Podlaskiego (mru, Marcin :*). “My ci nie wystarczymy?” – spytała Asia. Ot, nie wystarczycie, pozwolę sobie teraz odpowiedzieć. I domyślcie się k*a czemu. ^^


2 Odpowiedzi do “gożkie żale”


  1. 1 kornelia
    10 lipiec 2008 o 18:50

    “Dodatkowo, wkurzającym jest, że jak ludzie mówili, to do kogoś, kto stał obok. Kto się zwracał do mnie, no kto?”

    Dzieki k.a!! Że niby nie gadaliśmy z Tobą, że mieliśmy CIę w dupie?? Ale masz podziękowanie!!!!! Nie rozumiem Cię, bo w ten sposób co tu napisałaś BARDZO mni uraziłaś!!!!!!!!! A myślałam, że jesteś OK!!!! To jak tak bardzo nas nie lubiłaś ani my Ciebie (niby) to czemu nam się zwierzałaś, gadałaś z nami i zaprosiłaś nas na swoja 18stke?????? z litości?????

    ZASTANÓW SIĘ!!!!!!

    miłego życia.

  2. 2 suwmiarka
    10 lipiec 2008 o 19:13

    A gdzie tam jest napisane, że mnie nie lubicie, albo, że ja was nie lubię? (tu? “W ten sposób nie wynoszę z liceum żadnej znajomości, którą warto utrzymać, poza tą jedną.” ) Nie zmienia to faktu, że przez pierwszy rok w ogóle trudno było mi się odezwać (potem mniej), a później to nie byłam w temacie najczęściej. Wy rozmawiacie – ja słucham. :]

    To prawie wszystko bo zazdroszczę. Proste.


Dodaj komentarz




counting bodies..

  • 8,955 sheeps

“kalendarz”

kategorycznie