26
maj
09

APSurdalia

To to, gdzie byliśmy – ja, Towarzysz, Owieczka, Mat i tłumek (bo padało początkowo) obcych ludzi – w piątek wieczorem. Wieczorem znaczy po 17stej wyjechaliśmy, by zdążyć na kilka utworów Całej Góry Barwinków, którzy są całkiem sympatycznym zespołem, przy którym można się dobrze ubawić. A wróciliśmy po 23, zdążywszy zdaje się na ostatni autobus nie-nocny. Właściwie to mieliśmy do nocnego 20 minut, wiec postanowiliśmy przejść pieszo z jeden przystanek (gdzie miała i tak być przesiadka), a tam niespodzianka – od razu jechał lepszy autobus. :P

Po CGB byli Maleo, którymi niezbyt się zachwycaliśmy, a następnie Afro Kolektyw, na który to głównie w ogóle pojechaliśmy. Bo trzeba wiedzieć, że Marcin bardzo lubi Afro Kolektyw, pisze maile do .afrojaxa, którego od razu jak zobaczył, poprosił o możliwość zrobienia sobie z nim zdjęcia (była po koncercie). Sidneya Polaka sobie darowaliśmy.

Koncert był prześwietny – żałowałam, że nie znam tekstów ich utworów. Muzyka przypadła mi do gustu, że teksty dobre to ja wiem skądinąd, może zacznę kiedyś słuchać. Wokalista skakał po scenie i pod sceną, publika tylko pod sceną, odgrodzona płotkiem. :P Energiczny, żywiołowy koncert.

Potem łaziliśmy w tę na nazad, żeby słowo wcielić w życie i zrobić zdjęcie z zespołem. W końcu znaleźliśmy ich na szczęście niedaleko płotka, Towarzysz zawołał, zdjęcie ładne, zrobione, ja też się zmieściłam i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

A że współlokatorzy akademiccy Marcina pojechali do domów, to mieliśmy święty spokój, choć zawsze przy wchodzeniu tam bez dawania dokumentów się stresuję. Aha – ktoś mnie pacnął w tyłek (kurwa jego mać, choć z pewnej strony to komplement)!! >:-> Ogólnie cały weekend tam spałam nielegalnie i za darmo.


0 Odpowiedzi do “APSurdalia”



  1. Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz




counting bodies..

  • 9,035 sheeps

“kalendarz”

kategorycznie