Nie pisałam jeszcze jak było na koncercie Flogging Molly. A było świetnie. Nie jestem wniebowzięta, ale to się naprawdę rzadko zdarza, bym była. Koncert był naprawdę dobry, a zespół na żywo śpiewa i gra tak jak na płytach. Różnicy za bardzo nie widzę, jeśli nie liczyć gadania. “Polish bastards”, to my. Było gorąco. Wentylacja była do niczego. Po kilku chwilach z człowieka ciekł pot, nawet ludzie, którzy stali w miejscu się nie uchowali. Okropność, ale podobno wszędzie tak jest.
Mam trochę świetnych zdjęć. O tutaj. Własnego aparatu wziąć nie wolno było, chyba, że niskiej (oj, bardzo) jakości zdjęcia robi. A i tak byłyby o wiele gorsze, niż te, które zrobił ktośtam. I kupiłam dwie ich płyty, bo były tanie jak barszcz. O połowę tańsze, niż w sklepie internetowym.
Zgnoiłam sobie buty i do tej pory nie chciało mi się ich wyprać.. Nadal mi się nie chce. Tak więc jedne trampki mam szare od popiołu, drugie od wyschniego, brudnego piachem piwa.
Mało o samym koncercie, ale recenzje zostawiam prawdziwym fanom.


0 Odpowiedzi do “koncert sprzed 1,5 miesiąca”