Archiwum autora dla suwmiarka

17
lip

dzieci Hioba

Jacek Kaczmarski - Dzieci Hioba

Żyły przecież dzieci Hioba bogobojnie i dostatnio
Siedmiu synów jak te sosny, siedem córek jak te brzozy
Szanowały swego ojca i kochały swoją matkę
Żyły w zgodzie z każdym przykazaniem bożym

A tej nocy błysk i grom
Runął ich bezpieczny dom
I na głowy spadł lawiną głazów grad
Dnia nie ujrzy więcej już
Siedem sosen, siedem brzóz
Jednej nocy cały las utracił świat

Za tę ojców nadgorliwość
W wierze w wyższą sprawiedliwość,
Która każe ufać w dobra tryumf nad złem
Za lojalność i pokorę
I za łask minioną porę
Za niewiarę w świat za progiem, który jest

Za ten zakład diabła z Bogiem
Czyj silniejszy będzie ogień
Dzieci Hioba, Dzieci Hioba
Idzie kres

Żyły przecież dzieci Hioba na nadzieję w przyszłość rodu
Siedmiu synów jak te miecze, siedem córek jak te róże
Nie zaznały w swoim życiu smaku krwi ni smaku głodu
I kto tylko żył szczęśliwy los im wróżył

A tej nocy grom i błysk
Śpiących pozamieniał w nic
Boży świt oglądał już dymiący gruz
Patrzył nieomylny kat
Jak litością zdjęty wiatr
Bogobojny lament Hioba w niebo niósł

Za ten zakład Boga z biesem
W zgodzie z waszym interesem
Choć ostrzega was jak może zmysłów pięć
Za ten zakład Boga z czartem
O kolejną dziejów kartę
I za kija końce oba, za zwykłego życia chęć

Za to czego nie ujrzycie
Bo się wam odbierze życie
Dzieci Hioba, Dzieci Hioba
Idzie śmierć

1981

14
lip

studia

Nie dostałam sie na Politechnikę Warszawską, co nie jest niespodzianką, a także na SGGW, co niespodzianką - i to niemiłą (o dziwo :P) jest. Za to zaskoczyli mnie na WATcie, ogłaszając, że się dostałam na geodezję i kartografię. :) łał. xP

Tyle, że teraz muszę wybrać między tym, a Politechniką Poznańską, w której wyniki będą dopiero 25 lipca. Ale może iść bez czekania dłuższego na WAT, bo znów się zaskoczę i nie dostanę mimo pewnosci.. A Warszawa mi odpowiada. Się pomyśli. :)

Ok, idę na WAT. ^^

12
lip

prawo jazdy

Zdałam dziś egzamin na prawo jazdy. Był ustalony na 7:30, a obudziłam się za cztery siódma, kiedy to przyjechała podwózka. Głupi budzik w komórce w ogóle nie zadziałał. Lecz zanim pan Stach zadzwonił do drzwi, już byłam ubrana do wyjścia. Tylko czesanie, łazienka, krem, buty, i można iść. Pięć po wyjechaliśmy i zaczęłam się jak zwykle przy takich okazjach trząść. :] A później zdałam.

Miałam parkowanie prostopadłe w lewo i zawracanie na trzy. Raz zmieniłam pas ruchu na pasach, ale za drugim razem już pojechałam poprawnie, więc się nie czepił egzaminator. Za to zwrócił mi uwagę, że za wolno jadę. A co on myśli - pojadę szybciej, a ten mi wyskoczy z zakrętem czy czymś i nie zdążę zareagować. Pan Stanisław wypatrzył jeszcze, że nie zatrzymałam się na zielonej strzałce w prawo, ale to nieprawda. A mógł wypatrzyć, bo przez większość egzaminu nas śledził. xP

Następnie udaliśmy na targ, jedzenia szukać, potem podjechaliśmy do sklepu, bo na targu szukanego jedzenia nie znaleźliśmy. W końcu ruszyliśmy do domu na szampana i śniadanie. Bo zjeść wcześniej jakoś nie zdążyłam. Za dwa tygodnie odbiór tekturki.

10
lip

pamiętnik

Ależ mi się chce pisać. )

Nie będę robić z bloga pamiętnika. Wszak pamiętniki zostały jakiś czas temu spalone w ogniu piecowym, by móc co zapisane puścić w niepamięć. Blog więc, musi być w pewien sposób uporządkowany. I na swój sposób będzie. P

Jutro mam jazdę. Kurczę, a myślałam, że po prostu nie zdam egzaminu, a tu jeszcze jazda jedna, rodząca nadzieję na pozytywny wynik. Pfff… W sumie, przecież nie jeżdżę gorzej niż miesiąc temu. Mimo to, wiem, że nie zdam tym razem.

Żeby było jasne. Czuję się tłem.

10
lip

kawa

Najpierw kawa była ważna, bo wierzyłam, że nie będzie mi się chciało po niej spać. Naiwne. ;)

Później kawa była ważna, bo można się było pochwalić ile i jakiej mocnej się wypiło.

Następnie kawa była ważna, bo jest pyszna - z mlekiem czy bez, z cukrem czy bez, z syropem waniliowym czy bez.

Teraz kawa nie jest ważna mimo swej smaczności. ^^

09
lip

gożkie żale

Kilka godzin temu miałam myśl, co tu napiszę, ale, że przyszła siostra, musiałam to odłożyć. Teraz oczywiście nie pamiętam wszystkiego. Trudno. Czytałam nowego (105) ActionMaga i przyszło mi do głowy, że tak, że pisać też nie umiem. Zresztą nieraz przychodziło mi to do głowy podczas pisania bloga. Czytam, czytam i spodobał mi się ten AM - nie musiałam bardzo wysilać mózgu, żeby zrozumieć teksty. Nie mam łatwości słowa. Umiem opowiedzieć wydarzenie, ale nie  umiem wyrazić własnej opinii. Nie umiem pisać porządnie, tylko jak najprościej. Tak jak z angielskim - “warto w to, co mówimy wpleść jakieś wypasione słowo, które podnosi poziom wypowiedzi”. Nie znam słów, żeby dobrze pisać. I mam kompleksy z tego powodu. :>

Z innych powodów zresztą też. Nie umiem grać na niczym, tylko kilka melodyjek z podstawówki na flecie. Nie umiem śpiewać, ani w szachy, karty grać po mistrzowsku, ni w warcaby choćby. W karty w ogóle mało umiem. Ani wiedzy wielkiej nie mam, za to obwód owszem - niestety. Zawsze myślałam, żem inteligentna, ale gdzie potwierdzenie? Nie ma, więc..? Po co mi inteligencja i poczucie humoru (które też domniemywam - mam), skoro się siedzi i niemówi? ;P

Z tym się wiąże, albo to się wiąże ze strachem pewnym przed ludźmi. Jeszcze-nie-teść nie wierzy, że mówię, że jest fajny.. hym. W sumie, że się go boję, też przyznałam. To taki przykład, innych również lubię i jednocześnie boję się odezwać. Teść zabawny jest (i na dłuższą metę pewnie męczący, ale nie znam go z dłuższej mety :P), a ja jak buc stoję/siedzę i nie wiem, czy się śmiać - co mi tak w stresie łatwo nie przychodzi (tzn. w nowym towarzystwie), czy prostować - “to róże, nie maki” - a prostowanie ironii jest głupie i niefajne. Niech ktoś mi da impuls do przełamania. Tylko jasny gwint, ile tych impulsów?! Bo każde nowe towarzystwo musiałoby mi jakiś dać (życie byłoby ciekawe.. ;) ).

Boję się, że nie znajdę jakichś bliższych znajomków na studiach. W liceum miałam pecha - pierwsza koleżanka przeniosła się do innej klasy, druga - do innej szkoły. A później wszyscy już byli zakolegowani, a ja zostałam na lodzie. K*a. :/

Andrzej przyznał, że byliśmy - ja i on - autsajderami w tej naszej klasie. I przeprosił mnie, że jak był pijany na wycieczce, to krzyczał, że go kocham. xP W końcu się doczekałam. ^^ I dowiedziałam się, że na tej samej wycieczce krzyczał na Martę i Karolinę, czemu się ze mną nie kolegują. To miłe z jego strony. :) Andrzej swój chłop.

W ten sposób nie wynoszę z liceum żadnej znajomości, którą warto utrzymać, poza tą jedną.

Dodatkowo, wkurzającym jest, że jak ludzie mówili, to do kogoś, kto stał obok. Kto się zwracał do mnie, no kto? Nie no, ja rozumiem - jego/ją się lepiej lubi i zna. Przypomnę, jak się pochwaliłam znajomością z człowiekiem z woj. Podlaskiego (mru, Marcin :*). “My ci nie wystarczymy?” - spytała Asia. Ot, nie wystarczycie, pozwolę sobie teraz odpowiedzieć. I domyślcie się k*a czemu. ^^

09
lip

móóóózg

Nie pracuję prawidłowo. Przysadka mózgowa nie hamuje wydzielania hormonów jak należy, bla bla. Dostałam 2 rodzaje tabletek - znów Dexamethason i Verospiron. Pani doktor była zadowolona z moich wyników badania krwi po lekach i przepisała mi ich więcej. I na tym się właściwie chyba skończy. Rezonans na wszelki wypadek i w październiku mam się pojawić w Poznaniu jeszcze raz. Tylko jedno sprawi mi problem.. Za trzy tygodnie mam wyrwać włosy z rąk. x> Już to czuję…

13
cze

takie tam

Rezonans 23 września. I tak krótko. Do tego czasu mam czas wolny, gwarantowany bez uciążliwości w postaci tabletek, termometrów, wyjazdów do poznańskich lekarzy i innych tym podobnych. Nic mnie nie boli, nic mi nie grozi w stylu nagłej śmierci, a nawet nienagłej też. Tylko objaw, po którym na bilansie poznano, że lepiej, by mnie posłano tu i ówdzie na wszelki wypadek, mi dokucza. Jak wrzód na tyłku. Nie bardziej niż zwykle, nie mniej, a tak samo, ale niecierpliwość, niesprawiedliwość mnie uwiera. A tu lato. :/

Lato wszędzie. Zwariowało, oszalało moje serce..” Co prawda zwariowało oszalało w samym środku deszczowej jesieni, ale utrzymuje się w tym zwariowaniu nadal i opuszczać go nie zamierza. I słusznie, bo dobrze mi z tym. :) Spisawszy (o.O?) sobie stacje między przesiadką, a wysiadką, nie muszę sie obawiać pomylenia miejsca, gdzie mam wehikuł opuścić z innym - wcześniejszym, bądź późniejszym - jak to bać się mam w zwyczaju. ^^” Tak się bowiem złożyło, że zamiast gościć Gościa, sama jadę w gościnę. No bo koncert. Ale nic to - nie dość, że zobaczymy się kilka godzin wcześniej, to rozstaniemy kilka godzin później, niż gdyby poszło zgodnie z planem i zapowiedzią. ^^ Tylko ten lipiec.. :S

10
cze

a nie

A nie. Dziś mnie tylko pokłuli w lewą rękę znów. Coby sprawdzić, czy tabletki działają. Tym razem jednak nie muszę odbierać wyników, od razu je endokrynolog może wziąć. Co do rezonansu - w czwartek przed piętnastą trzeba zadzwonić, coby się dowiedzieć kiedy będzie.

Mam chęć na czekoladę. Gdyby mnie ktoś zawiózł i przywiózł, skoczyłabym kupić kilka za moją krew. :P A tak, więcej na bilety stracę, niż ich czekolada kosztuje. Ech. A przydałoby się. Bo pewnie jeśli tabletki działają, to będę je brać i krwi honorowo nie oddam.

08
cze

rezonans

Rezonans magnetyczny jest bardzo drogi i ludzie czekają na to miesiącami. Czekam od czwartku, będę mieć we wtorek. “Nie martw się, jesteś w dobrych rękach.” Nie martwię się przecież, wiem to doskonale. Gdyby nie wizyta prywatna, łaziłabym miesiącami po lekarzach i szprycowała się lekami, które nie są darmowe, a byłoby ich dużo. A prywatnie, póki co, dostałam jedne tabletki, których - póki co - mam wziąć jedną i pół w ciągu trzech dni. Mam nadzieję, że jak już kobieta sprawdzi co dolega moim nadnerczom, to szybko wyśle na operację, a nie da mi tych tabletek na kilka lat. :P Pabi-dexamethason - więcej skutków ubocznych niż działań pozytywnych! ;)

Zgodnie z pani endokrynolog zaleceniem, zrobiłam sobie badanie hormonów. Wolny testosteron w normie, DHEA-S nie w normie, bo za wysoki. Znaczy to, że moje jajniki są w porządku. Wskazuje na to też karteczka z odmierzonymi przeze mnie codzień rano temperaturami mnie. Znaczy to, że moje nadnercza są nie w porządku, proste, wiedziałam to zanim z wynikami do lekarza pojechałam. I tylko czekać co z nimi. Tabletki dostałam na łagodzenie objawów nadmiaru DHEA-S, a większość choróbsków nadnerczowych leczy się operacyjnie. I tyle. Przechodzimy do ofensywy. ;)