Archiwum kategorii 'pożyczone' Category

17
lip

dzieci Hioba

Jacek Kaczmarski - Dzieci Hioba

Żyły przecież dzieci Hioba bogobojnie i dostatnio
Siedmiu synów jak te sosny, siedem córek jak te brzozy
Szanowały swego ojca i kochały swoją matkę
Żyły w zgodzie z każdym przykazaniem bożym

A tej nocy błysk i grom
Runął ich bezpieczny dom
I na głowy spadł lawiną głazów grad
Dnia nie ujrzy więcej już
Siedem sosen, siedem brzóz
Jednej nocy cały las utracił świat

Za tę ojców nadgorliwość
W wierze w wyższą sprawiedliwość,
Która każe ufać w dobra tryumf nad złem
Za lojalność i pokorę
I za łask minioną porę
Za niewiarę w świat za progiem, który jest

Za ten zakład diabła z Bogiem
Czyj silniejszy będzie ogień
Dzieci Hioba, Dzieci Hioba
Idzie kres

Żyły przecież dzieci Hioba na nadzieję w przyszłość rodu
Siedmiu synów jak te miecze, siedem córek jak te róże
Nie zaznały w swoim życiu smaku krwi ni smaku głodu
I kto tylko żył szczęśliwy los im wróżył

A tej nocy grom i błysk
Śpiących pozamieniał w nic
Boży świt oglądał już dymiący gruz
Patrzył nieomylny kat
Jak litością zdjęty wiatr
Bogobojny lament Hioba w niebo niósł

Za ten zakład Boga z biesem
W zgodzie z waszym interesem
Choć ostrzega was jak może zmysłów pięć
Za ten zakład Boga z czartem
O kolejną dziejów kartę
I za kija końce oba, za zwykłego życia chęć

Za to czego nie ujrzycie
Bo się wam odbierze życie
Dzieci Hioba, Dzieci Hioba
Idzie śmierć

1981

13
maj

lemon tree

Fool’s Garden - Lemon Tree

I’m sitting here in a boring room
It’s just another rainy Sunday afternoon
I’m wasting my time I got nothing to do
I’m hanging around I’m waiting for you
But nothing ever happens and I wonder

I’m driving around in my car
I’m driving too fast
I’m driving too far
I’d like to change my point of view
I feel so lonely
I’m waiting for you
But nothing ever happens and I wonder

I wonder how
I wonder why
Yesterday you told me ’bout the blue blue sky
And all that I can see
Is just a yellow lemon tree

I’m turning my head up and down
I’m turning turning turning turning turning around
And all that I can see
Is just another lemon tree

sing: dabdadadabdidida dadadabdida dapdidida

I’m sitting here, I miss the power
I’d like to go out taking a shower
But there’s a heavy cloud inside my head
I feel so tired, put myself into bed
Where nothing ever happens and I wonder

Isolation is not good for me
Isolation I don’t want
To sit on a lemon tree
I’m stepping around
In a desert of joy, baby
Anyhow I’ll get
Another toy and
Everything will happen and you’ll wonder

I wonder how
I wonder why
Yesterday you told me ’bout the blue blue sky
And all that I can see
Is just a yellow lemon tree

I’m turning my head up and down
I’m turning turning turning turning turning around
And all that I can see
And all that I can see
And all that I can see
Is just another lemon tree.

27
kwi

hymn o miłości

Pismo Swięte - 1 Kor 13, 1-13

Hymn o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

23
kwi

hormony

Stąd:
“Oznaczenie poziomu DHEA uzupełnia diagnostykę nadmiaru testosteronu
- podwyższony poziom DHEA sugeruje jego nadnerczowe pochodzenie.
Wzrost wartości DHEA może wskazywać na przerost kory nadnerczy, zespół
policystycznych jajników lub nowotwór kory nadnerczy. Podwyższone poziomy
DHEA obserwuje się także w przedwczesnym dojrzewaniu płciowym,
a obniżenie stężenia w opóźnionym rozwoju płciowym.
DHEAS jest stabilniejszy niż DHEA i w odróżnieniu od niego wykazuje stałe
dobowe stężenie w surowicy krwi.

(…)

Tylko niewielki procent testosteronu występuje w postaci wolnej - odpowiedzialnej
za jego działanie biologiczne. Reszta jest związana z albuminami
oraz globuliną wiążącą hormony płciowe (SHBG). Właściwe określenie statusu
androgenów w organizmie wymaga oznaczenia wolnego testosteronu lub
wyznaczenia stosunku testosteronu do białek wiążących. Wzrost poziomu
testosteronu stwierdza się w hirsutyzmie, zaburzeniach miesiączkowania,
zespole policystycznych jajników, trądziku, nowotworach jajników i nadnerczy
oraz przeroście nadnerczy.”

19
kwi

sara

Jacek Kaczmarski - Sara

Czy jestem Sarą, czy gram Sarę?
Odpowiedź znaleźć muszę sama,
Nim wejdę w Faraona harem
By lud ocalić Abrahama.

Nim władcę uwieść się postaram
Tak, by nie wiedział, mnożąc dary,
Że żoną Abrahama - Sara,
Abraham mężem Sary.

Czy spełniam tylko wolę męża,
Który z piękności mej korzysta -
Czy poświęceniem - los zwyciężam
I z poniżenia - wstaję czysta?

Czy jestem tylko garścią piasku
Rzuconą w oczy Faraona
By jego żądzę zmienić w łaskę
Kiedy już uśnie w mych ramionach,

Czy tarczą ludu moje ciało
Przed władzą gniewu i pożądań
Żeby za rozkosz swą - Faraon
Zapłacił w wołach i wielbłądach?

Czy jestem ciałem, czy wyborem?
Ogniem, czy źródłem ognia - żarem?
Igraszką losu, czy motorem?
Czy jestem Sarą, czy gram Sarę?

Gdy wrócę i przed ludem stanę -
Czy w twarz mi plunie, czy przyklęknie?
“Gram w kiepskiej sztuce - życiem zwanej,
Lecz chciałabym w niej zagrać - pięknie…”

10
kwi

żona Lota

Wisława Szymborska - Żona Lota

Obejrzałam się podobno z ciekawości.
Ale prócz ciekawości mogłam mieć inne powody.
Obejrzałam się z żalu za miską ze srebra.
Przez nieuwagę - wiążąc rzemyk u sandała.
Aby nie patrzeć dłużej w sprawiedliwy kark
męża mojego, Lota.
Z nagłej pewności, że gdybym umarła,
nawet by nie przystanął.
Z nieposłuszeństwa pokornych.
W nadsłuchiwaniu pogoni.
Tknięta ciszą, w nadziei, że Bóg się rozmyślił.
Dwie nasze córki znikały już za szczytem wzgórza.
Poczułam w sobie starość. Oddalenie.
Czczość wędrowania. Senność.
Obejrzałam się kładąc na ziemi tobołek.
Obejrzałam się z trwogi, gdzie uczynić krok.
Na mojej ścieżce zjawiły się węże,
pająki, myszy polne i pisklęta sępów.
Już ani dobre, ani złe - po prostu wszystko, co żyło,
pełzało i skakało w gromadnym popłochu.
Obejrzałam się z osamotnienia.
Ze wstydu, że uciekam chyłkiem.
Z chęci krzyku, powrotu.
Albo wtedy dopiero, gdy zerwał się wiatr,
rozwiązał włosy moje i suknię zadarł do góry.
Miałam wrażenie, że widzą to z murów Sodomy
i wybuchają gromkim śmiechem, raz i jeszcze raz.
Obejrzałam się z gniewu.
Aby nasycić się ich wielką zgubą.
Obejrzałam się z wszystkich podanych wyżej powodów
Obejrzałam się bez własnej woli.
Tylko głaz obrócił się, warcząc pode mną.
Szczelina raptownie odcięła mi drogę.
Na brzegu dreptał chomik wspięty na dwóch łapkach.
Wówczas to oboje spojrzeliśmy wstecz.
Nie, nie. Ja biegłam dalej,
czołgałam się i wzlatywałam,
dopóki ciemność nie runęła z nieba,
a z nią gorący żwir i martwe ptaki.
Z braku tchu wielokrotnie okręcałam się.
Kto mógłby to zobaczyć, myślałby, że tańczę.
Nie wykluczone, że oczy miałam otwarte.
Możliwe, że upadłam twarzą zwróconą ku miastu.

05
mar

jaja szatana

Tool - Die Eier Von Satan

Eine halbe Tasse Staubzucker
Ein Viertel Teelöffel Salz
Eine Messerspitze türkisches Haschisch
Ein halbes Pfund Butter
Ein Teelöffel Vanillenzucker
Ein halbes Pfund Mehl
Einhundertfünfzig Gramm gemahlene Nüsse
Ein wenig extra Staubzucker
… und keine Eier.

In eine Schüssel geben
Butter einrühren
Gemahlene Nüsse zugeben und
Den Teig verkneten.

Augenballgroße Stücke vom Teig formen
Im Staubzucker wälzen und
Sagt die Zauberwörter:
Simsalbimbamba Saladu Saladim.

Auf ein gefettetes Backblech legen und
Bei zweihundert Grad für fünfzehn Minuten backen und
KEINE EIER.

Bei zweihundert Grad für fünfzehn Minuten backen und
Keine Eier ..

(w tłumaczeniu..)

Jaja Szatana

Pół kubka cukru-pudru. Ćwiartka soli w łyżeczce do herbaty. Koniuszek noża tureckiego haszyszu. Pół funta masła. Łyżeczka od herbaty cukru waniliowego. Pół funta mąki. 150 gramów orzechów ziemnych. Jeszcze troszkę cukru-pudru. I żadnych jajek.
Umieścić w misce. Dodać masła. Dodać orzechów ziemnych i wyrobić ciasto. Stworzyć z ciasta kulki wielkości oczu. Wytarzać w cukrze-pudrze i wypowiedzieć magiczne słowa: “Sim Salabim Bamba Saladu Saladim”.
Umieścić w natłuszczonej patelni i piec w 200 stopniach przez 15 minut.
I żadnych jajek.

25
lut

terrorysta, on patrzy

Szymborska Wisława - “Terrorysta, on patrzy”

Bomba wybuchnie w barze trzynasta dwadzieścia.
Teraz mamy dopiero trzynastą szesnaście.
Niektórzy zdążą jeszcze wejść.
Niektórzy wyjść.

Terrorysta już przeszedł na drugą stronę ulicy.
Ta odległość go chroni od wszelkiego złego
no i widok jak w kinie:

Kobieta w żółtej kurtce, ona wchodzi.
Mężczyzna w ciemnych okularach, on wychodzi.
Chłopaki w dżinsach, oni rozmawiają.
Trzynasta siedemnaście i cztery sekundy.
Ten niższy to ma szczęście i wsiada na skuter,
a ten wyższy to wchodzi.

Trzynasta siedemnaście i czterdzieści sekund.
Dziewczyna, ona idzie z zieloną wstążką we włosach.
Tylko że ten autobus nagle ją zasłania.

Trzynasta osiemnaście.
Już nie ma dziewczyny.
Czy była taka głupia i weszła, czy nie,
to sie zobaczy, jak będą wynosić.

Trzynasta dziewiętnaście.
Nikt jakoś nie wchodzi.
Za to jeszcze wychodzi jeden gruby łysy.
Ale tak, jakby szukał czegoś po kieszeniach i
o trzynastej dwadzieścia bez dziesięciu sekund
wraca po te swoje marne rękawiczki.

Jest trzynasta dwadzieścia.
Czas, jak on się wlecze.
Już chyba teraz.
Jeszcze nie teraz.
Tak, teraz.
Bomba, ona wybucha.

Do powyższego wiersza pracą domową było napisać opowiadanie. Zamieszczam w następnym wpisie.

21
lut

fiddle and the drum

A Perfect Circle - “Fiddle And The Drum”

And so once again,
My dear Johnny, my dear friend,
And so once again you are fighting us all,
And when I ask you why,
You raise your sticks and cry, and I fall,
Oh, my friend,
How did you come?,
To trade the fiddle for the drum,

You say I have turned,
Like the enemies you’ve earned,
But I can remember,
All the good things you are,
And so I ask you please,
Can I help you find the peace and the star?,
Oh, my friend,
What time is this?,
To trade the handshake for the fist

And so once again,
Oh, America my friend,
And so once again,
You are fighting us all,
And when we ask you why,
You raise your sticks and cry and we fall,
Oh, my friend,
How did you come,
To trade the fiddle for the drum

You say we have turned,
Like the enemies you’ve earned,
But we can remember,
All the good things you are,
And so we ask you please,
Can we help you find the peace and the star?,
Oh my friend,
We have all come,
To fear the beating of your drum.

19
lut

życie to nie teatr

Edward Stachura - “Życie to nie teatr”

Życie to jest teatr, mówisz ciągle, opowiadasz;
Maski coraz inne, coraz mylne się zakłada;
Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra
Przy otwartych i zamkniętych drzwiach.
To jest gra!

Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam;
Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;
Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć!
Ty i ja - teatry to są dwa!
Ty i ja!

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle.
Bo ty grasz!

Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
Cały jestem zbudowany z ran.
Lecz kaleką nie ja jestem, tylko ty!

Dzisiaj bankiet u artystów, ty się tam wybierasz;
Gości będzie dużo, nieodstępna tyraliera;
Flirt i alkohole, może tańce będą też,
Drzwi otwarte zamkną potem się.
No i cześć!

Wpadnę tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera;
Wódki dwie wypiję, potem cicho się pozbieram;
Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb;
Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz.
Ty i ja - teatry to są dwa.
Ty i ja!

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
I niezaraźliwy wcale jest twój śmiech.
Bo ty grasz!

Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
Cały jestem zbudowany z ran.
Lecz gdy śmieje się, to wkrąg się śmieje świat!