Posty otagowane ‘ActionMag

09
lip

gożkie żale

Kilka godzin temu miałam myśl, co tu napiszę, ale, że przyszła siostra, musiałam to odłożyć. Teraz oczywiście nie pamiętam wszystkiego. Trudno. Czytałam nowego (105) ActionMaga i przyszło mi do głowy, że tak, że pisać też nie umiem. Zresztą nieraz przychodziło mi to do głowy podczas pisania bloga. Czytam, czytam i spodobał mi się ten AM - nie musiałam bardzo wysilać mózgu, żeby zrozumieć teksty. Nie mam łatwości słowa. Umiem opowiedzieć wydarzenie, ale nie  umiem wyrazić własnej opinii. Nie umiem pisać porządnie, tylko jak najprościej. Tak jak z angielskim - “warto w to, co mówimy wpleść jakieś wypasione słowo, które podnosi poziom wypowiedzi”. Nie znam słów, żeby dobrze pisać. I mam kompleksy z tego powodu. :>

Z innych powodów zresztą też. Nie umiem grać na niczym, tylko kilka melodyjek z podstawówki na flecie. Nie umiem śpiewać, ani w szachy, karty grać po mistrzowsku, ni w warcaby choćby. W karty w ogóle mało umiem. Ani wiedzy wielkiej nie mam, za to obwód owszem - niestety. Zawsze myślałam, żem inteligentna, ale gdzie potwierdzenie? Nie ma, więc..? Po co mi inteligencja i poczucie humoru (które też domniemywam - mam), skoro się siedzi i niemówi? ;P

Z tym się wiąże, albo to się wiąże ze strachem pewnym przed ludźmi. Jeszcze-nie-teść nie wierzy, że mówię, że jest fajny.. hym. W sumie, że się go boję, też przyznałam. To taki przykład, innych również lubię i jednocześnie boję się odezwać. Teść zabawny jest (i na dłuższą metę pewnie męczący, ale nie znam go z dłuższej mety :P), a ja jak buc stoję/siedzę i nie wiem, czy się śmiać - co mi tak w stresie łatwo nie przychodzi (tzn. w nowym towarzystwie), czy prostować - “to róże, nie maki” - a prostowanie ironii jest głupie i niefajne. Niech ktoś mi da impuls do przełamania. Tylko jasny gwint, ile tych impulsów?! Bo każde nowe towarzystwo musiałoby mi jakiś dać (życie byłoby ciekawe.. ;) ).

Boję się, że nie znajdę jakichś bliższych znajomków na studiach. W liceum miałam pecha - pierwsza koleżanka przeniosła się do innej klasy, druga - do innej szkoły. A później wszyscy już byli zakolegowani, a ja zostałam na lodzie. K*a. :/

Andrzej przyznał, że byliśmy - ja i on - autsajderami w tej naszej klasie. I przeprosił mnie, że jak był pijany na wycieczce, to krzyczał, że go kocham. xP W końcu się doczekałam. ^^ I dowiedziałam się, że na tej samej wycieczce krzyczał na Martę i Karolinę, czemu się ze mną nie kolegują. To miłe z jego strony. :) Andrzej swój chłop.

W ten sposób nie wynoszę z liceum żadnej znajomości, którą warto utrzymać, poza tą jedną.

Dodatkowo, wkurzającym jest, że jak ludzie mówili, to do kogoś, kto stał obok. Kto się zwracał do mnie, no kto? Nie no, ja rozumiem - jego/ją się lepiej lubi i zna. Przypomnę, jak się pochwaliłam znajomością z człowiekiem z woj. Podlaskiego (mru, Marcin :*). “My ci nie wystarczymy?” - spytała Asia. Ot, nie wystarczycie, pozwolę sobie teraz odpowiedzieć. I domyślcie się k*a czemu. ^^

26
mar

zakładki

Aga zrobiła fotobloga zamiast bloga. Nie ocenia nikt digarta. Nie umiem na maturę.

Pierwsza zakładka (a są w kolejności losowej) to Koniński Klub Fantasy czyli KKF. Postanowiliśmy zrobić takie coś z kolegami. No i moja rola na postanowieniu sie skończyła, bo nawet na spotkania klubu nie chodzę. nie chce mi się, bo są w soboty o 10tej nad ranem, a ja w zwyczaju mam wstawanie o 14stej w weekendy. Się tam gra w RPGi oraz niby dyskutuje o fantastyce, ale nic mi o tym nie wiadomo. ;P

Kolejną zakładką jest nasza-klasa.pl. tam się w ogóle nic nie dzieje godnego uwagi.

Następna to Forum ActionMaga. Pierwsze forum, gdzie sie zarejestrowałam. Bo to było jeszcze zanim założyli Internet w mojej wiosce. bardzo ciekawe forum, bardzo przyjemni ludzie, bardzo fajny ActionMag (yeah, reklama :P).

O, a potem mam Kroniki Chaosu. tu się tworzy postać i gra w RPG. ;) Spora dowolność z tym tworzeniem, i gra sie całkiem fajnie. Andrzej mi polecił to forum, bo umierało, więc zarządzili, że za wciągnięcie kogoś do gry, dostaną punkty. No i odżyło. :)

Następnie mam link na digart. Zrobiłam sobie tam konto niedawno. Och, dziś w końcu ktoś skomentował coś. Bo od kilku dni nic. :> A ten “król” bardzo ładnie mi wyszedł. :) [edit-29maja2008r.: usunęłam konto]

Kolejna zakładka to Last.fm. Ludzie mi polecili i w końcu zobaczyłam, że można “scrobblowanie” :P wyłączyć. Dzięki temu, nie będzie pokazywało muzyki rodzeństwa mojego, a z tego zwłaszcza dyskopolowych tworów, które brat przesłuchać chciał czy musiał (na imprezy).

Niżej mam Forum Katolickie. ^^ Są tam zarówno ludzie w ogólnym pojęciu normalni, jak i fanatycy (takie odnoszę wrażenie). A co tam, podyskutować można. Pokazać jak najbardziej ludzkie podejście, przeciętnego szarego zjadacza chleba, a nie indywiduum niezwykle religijnego.

Na końcu - link na WordPress. Nie loguje mnie nigdzie automatycznie, bo nie ufam rodzeństwu. Staram sie jak mogę zwłaszcza, by siostra nie poznała adresu tego bloga. ^^ No bo co?

26
lut

ciało

Ciało

W biurze znaleziono ciało. Odtąd każdy chciał być przesłuchiwany, niezależnie od tego, czy z trupem miał cokolwiek wspólnego, czy tego czegokolwiek nie miał. A trup milczał uparcie na temat kto go uczynił martwym, więc cóż pozostało? Zaczęto węszyć, badać i śledzić, czyli prowadzić śledztwo. Miejsce zbrodni sfotografowano, zebrano zamówienia na odbitki dla podekscytowanych pracowników, zdjęto odciski palców z wszystkiego, co pod nimi było, pobrano próbkę zarówno przeźroczystego śluzu, jak i kremu z avonu, co była w gazecie na biurku, aż w końcu stwierdzono, że zgon nastąpił tydzień temu i ktoś zwłoki tu tylko bezczelnie podrzucił. To zdejmowało podejrzenie z pani Eugenii, bardzo zakłopotanej znalezieniem nagiego, umięśnionego, męskiego ciała ściśniętego w szafce pod oknem.. Aha, i w dodatku – martwego. Wykluczono też możliwość podrzucenia go przez złośliwą koleżankę, gdyż pani Eugenia była osobą przez wszystkich bardzo lubianą.

Wieść o znalezisku, o morderstwie, o bezdusznej staruszce i w końcu – o tajnej sekcie bezdusznych staruszek nimfomanek – co było prawie wszystko zwykłymi plotkami – rozeszła się szybciej niż odór rozkładającego się mięsa… z lekką nutką spleśniałej kanapki z sałatą, bo pani Eugenia właściwie lubi sałatę, ale o tej kanapce naprawdę zapomniała! Ciało zabrano, kanapkę również, nikt specjalnie za nimi nie tęsknił.

Dostęp do szafki starszej pani mieli, nie licząc jej samej: szef, sekretarz, sprzątaczka, ochroniarz, no i każdy, kto akurat przechodził przez jej pokój, kiedy wyszła. Policja była w kropce. Do tych samych osób bowiem należały odciski palców wcześniej zebrane. Próbka śluzu należała do trupa, a próbka kremu zaginęła. W kropce było ciasno. Przyszły wyniki ściślejszych badań i.. okazało się, że ciało z szafki należy do jakiegoś studenta, którego ostatnio widziano w stolicy sąsiedniego województwa, na stole tamtejszego specjalisty. A na stół trafiło prosto z dużej szuflady na pościel w domu pana Wincenta. Dla niego widok ten był dużą odmianą, po codziennym oglądaniu błękitno – szarych pierzyn. W związku z nowym odkryciem, postanowiono prześledzić wcześniejsze losy zwłok. Najwyraźniej lubiły one podróże, bo szafka pani Eugenii była już czwartym odwiedzonym przez nie miejscem. Reprezentanci policji postanowili połączyć siły i powrócić do pierwszego przypadku, w celu ustalenia rzeczywistego pochodzenia ciała.

A ciało? Cóż, ciałem nikt się teraz nie zajmował, więc znużone pospacerowało chwilę po sali wokół stołu, po czym założyło pierwszy lepszy biały kitel, wysmarowało twarz i ręce kremem do tapet i wyszło, zastanawiając się, gdzie pójść i kogo odwiedzić tym razem…

Sprawdź w szafie.