Posty otagowane ‘PGA

07
gru
08

wyjazdy, wyjazdy..

Dwa tygodnie temu wyklinałam miejskie autobusy za spóźnienia, zastanawiając się, czy zdążę na pociąg. W zeszłym tygodniu grzałam się u Towarzysza. Teraz siedzę i czekam tylko na Święta, bo wcześniej nic się nie wydarzy.

Zdjęcia z Targów

22-23 listopada było PGA, czyli Poznań Game Arena, czyli targi poznańskie multimediów i rozrywki. Przeklinanie autobusów wzięło się z tego, że na dworzec jedzie się pół godziny, więc wyszłam godzinę przed wyjazdem, coby się nie spóźnić, a autobus jeżdżący niby co 15 minut spóźnił się o te pół h. Gdyby zatrzymał się na choć jednym przystanku “na życzenie”, to bym nie zdążyła. Gdybym wolniej biegła, albo zatrzymała się na chwilę, potknęła na schodach bądź cokolwiek – też bym nie zdążyła, gdyż tuż przed schodami na peron usłyszałam “pociąg srutututu odjedzie..”. No i w samą porę się pojawiłam. Ulga. Zasłane autobusy.

PGA jak PGA. W tym roku mniej podjarania, a co za tym idzie mniej zdjęć. Nie chciało mi się też fotografować tego samego, co rok temu. Co nowego.. wszystko odbyło się w jednej dużej hali, a nie jak ostatnio – w trzech. Z tego ustawienia wynikła pewna irytująca rzecz, a mianowicie hałas, co przeszkadzało zwłaszcza podczas sesji RPG. Z drugiej strony, dzięki temu wszędzie było blisko i odwiedziliśmy arenę z multimediami częściej.

Byliśmy tam od rana, do samego końca, nie mając nic innego do roboty w Poznaniu. A i nocleg mieliśmy blisko, bo z dworca do Targów niedaleko, a nocowaliśmy w dworcowym KFC. Nasz zeszłoroczny Mistrz Gry (bo go w tym roku spotkaliśmy i również mieliśmy z nim sesję) mówił, że za rok nas przenocuje. :P Oczywiście mogliśmy spać w wygodnych ciepłych łóżeczkach, ale to oznaczało wyjazd z targów przed osiemnastą, czyli ponad dwie godziny przed końcem pierwszego dnia. Zostaliśmy, dzięki czemu Adrian został wylosowany w konkursie.

Podobało mi się. Za rok również chciałabym jechać, ale tym razem załatwimy sobie wygodniejsze spanie.

Tydzień temu byłam u Towarzysza. Pojechałam w czwartek, a wróciłam we wtorek rano, bo w nocy był autobus. Cóż rzec mogę. Zawsze tam jet miło, zwłaszcza dlatego, że jest mój Luby. W niedzielę pojechaliśmy na zawody strzeleckie do Białegostoku, skąd dostałam zdjęcie Łukasza Czapli, a nawet dwa. mam też zdjęcie zrobione telefonem z Renatą Mauer-Różańską. Strzelanie jest rzeczą, która może mi imponować. Fajne jest.

Na wyjazd dostałam sporą bułkę drożdżową, dzięki czemu miałam co jeść przez kilka posiłków. ;) Mniam. Szkoda było wyjeżdżać. Towarzysz zrobił mi konto SPORE, mogę sobie grać. I Carmageddona dwójkę, oraz Wormsy dał do zainstalowania. Nieważne. Ledwie wyjechałam, już tęsknię, bo tym razem trzeba będzie dłużej poczekać na następne zobaczenie się.

11
lis
08

w szkołu

Tak, tak, pojadę na PGA, policzyłam piksele i milimetry kwadratowe, szkoda tylko, że wyszły mi różne wyniki co do pól tych bezkształtnych figur.. No i poćwiczyłam robienie trzech rzutów, z czego wyszły dwa, ale trzeci też by wyszedł całkiem w porządku, gdyby odległości między punktami nie były tak niewygodnie małe. Jeszcze aksonometria tego stożka z wycięciem o podstawie pięciokąta wypukłego i będzie git. Poza tym, że zadziwiająco mi się nic nie chce, to grafika inżynierska jest przyjemnym przedmiotem. Niechcenie dotyczy też wszystkich pozostałych, więc git.

Ogólnie nie jest źle, choć czasem jest na co narzekać. Koedukacyjne łazienki nie są najgorsze, więc już mi nie przeszkadzają. Zresztą, teraz długi weekend i większości ludności nie ma w akademiku, tylko grzeją tyłki w domach, więc tym wygodniej. ;) Światła są tam wypasione. B z czujnikiem ruchu, czy coś. Fajnie. Dzisiaj pod prysznicem dwa razy musiałam podskakiwać, machając rękami, żeby mi się na powrót zapaliło. xP

Pierwsze kolokwium za nami. Z matmy kobiecina myślała chyba, że ściągam, bo wstała ze stołka i przeczesała moje kartki. Pomyślałam wtedy, że jak to dobrze, że nie próbuję nawet ściągać, bo umarłabym ze stresu. :P

Nie było mnie też na jednych ćwiczeniach – z grafiki inżynierskiej. Szkoda, kurczę. Szkoda, że straciłam niewątpliwie ciekawe zajęcia. ;) Internet straszy, że za nieobecność można dostać ujemne punkty, albo, że trzeba ją jakoś odrobić. To idę do gościa ze świadomością, że jedyny termin już minął, mówię, że mnie na ćwiczeniach nie było, a on na to…

- I co?

Nie powiem, zaskoczył mnie niemożebnie. o.O Powiedział co było, trochę nawet wytłumaczył co trzeba do domu zrobić (czyli to, co było) i kazał przyjść jak nie będę umieć. Nudzi mu się. :>

01
lis
08

och, ach

Ostatnio byłam u Towarzysza w zeszły weekend. miło było i sympatycznie i fajnie i w ogóle. Bo jakżeby inaczej. Byliśmy w sobotę na “jakimś czymś”, przyznaniu stypendiów za osiągnięcia w konkursie Pokaż Język, który był u mnie w liceum też, ale nic osiągnąć się nie udało. I jedliśmy pizzę.

W niedzielę pojechaliśmy na koniec świata, na konkurs poezji śpiewanej. Dobrze, że przyznawali kilka pierwszych miejsc, bo jednym z uczestników było jakieś dziecko i inni nie mieliby szans. Niesprawiedliwością. A tak – przyznali dziecku jedną wygraną, a zasłużonej zwyciężczyni drugą. I też było fajnie, posłuchałam jak ludzie śpiewają i wyrzucałam sobie, czemu nie biorę udziału w takich przedsięwzięciach, może recytatorskich, aż przypomniałam sobie o mojej wadzie wymowy, przez którą nie mam szans. Ch. im w dupy.

Potrzebujemy noclegu w Poznaniu. Tak na trzy osoby, od biedy dwie i pół, bo ja z Towarzyszem się jakoś pomieścimy. ;P PGA się zbliża i warto by o tym pomyśleć, bo nieźle było w zeszłym roku.

26
lut
08

love story xP

Dostałam list. :) -O! – pomyślicie – List dostała.- A to nie byle jaki list, jakich i tak mało moim skromnym zdaniem się wysyła. ^^ To list od Niego! :D Prześwietny. Piękny! :) Podoba mi się niesamowicie. Hm. ;D

A zaczęło sie niepozornie całkiem, od smsów zwykłych, z człowiekiem obcym jakimś, co mnie sam o numer telefonu na PW poprosił. ;) A i nawet tych wiadomości krótkich niewiele początkowo było, bo w innej sieci mamy i bankrutuję w zastraszającym tempie. ;P
Na moje szczęście szybko dość mi to przestało przeszkadzać. I śmy pisali. Następnie pewnego razu On zadzwonił, ot, tak sobie. A potem się wybraliśmy na Poznań Games Arena. Widziałam wcześniej jego foto w Internecie. Spodziewałam sie jakiegoś chłopaka, lat 17 jakiegoś. A na Poznańskim dworcu zobaczyłam.. no.. faceta! O.O Onieśmielające, mimo, że te smsy słaliśmy o sprawach, no, jedna na pewno bardzo osobista. Ale fascynujące też.. ;D Cieszę się. Trzeba mieć fart, żeby trafić na człowieka odległego o jakieś 350km w linii prostej. xP Trzeba mieć szczęście, żeby trafić na TAKIEGO człowieka! Jest Skarbem. %)

I sama Go zaprosiłam! :D

- Masz z kim iść na studniówkę?
- Nie, sama. ..Nie chciał byś?

No i chciałbyś. :*




counting bodies..

  • 8,821 sheeps

“kalendarz”

kategorycznie